10 rzeczy, które mogą uratować ci dupę na szlaku
10 rzeczy, które mogą uratować ci dupę na szlaku
Hiking jest zajebisty, dopóki wszystko idzie zgodnie z planem.
Dobra pogoda, wygodne buty, odpowiednia ilość jedzenia i za kilka godzin jesteś z powrotem przy samochodzie. Problem w tym, że outdoor ma jedną irytującą właściwość: wystarczy jedna mała rzecz, żeby cały plan przestał istnieć.
Zaczyna padać. But zaczyna obcierać. Skręcasz kostkę. Trasa okazuje się trudniejsza, niż wyglądała na mapie. Robi się ciemno. Albo po prostu idziesz wolniej i zamiast czterech godzin robi się siedem.
Dlatego warto przygotować się nie na katastrofę, ale na to, że coś pójdzie inaczej.
Oto 10 prostych rzeczy, które warto mieć albo robić podczas praktycznie każdego hikingu – niezależnie od tego, czy idziesz w góry, przez las, czy robisz trzydziestokilometrową trasę po płaskim.
1. Zawsze miej warstwę ocieplającą
Pierwsza rzecz: coś ciepłego.
Nawet latem.
Lekki polar, puchówka albo syntetyczna kurtka zajmują niewiele miejsca w plecaku, a mogą mieć ogromne znaczenie, kiedy warunki się zmienią.
Nie chodzi wyłącznie o temperaturę. Jeżeli zmokniesz, mocno zawieje albo będziesz musiał długo siedzieć w jednym miejscu, możesz zacząć się wychładzać nawet wtedy, gdy kilka godzin wcześniej było ci gorąco.
Szczególnie ważne jest to podczas postoju. W ruchu organizm produkuje sporo ciepła. Kiedy przestajesz iść, sytuacja zmienia się bardzo szybko.
Dlatego dodatkowa warstwa powinna być standardowym wyposażeniem, nawet podczas pozornie banalnej jednodniówki.
Prawdopodobnie przez większość czasu jej nie użyjesz.
I dokładnie o to chodzi.
2. Nie wychodź ubrany za ciepło
Druga zasada jest pozornie sprzeczna z pierwszą: nie zaczynaj marszu ubrany tak, żeby od pierwszej minuty było ci idealnie ciepło.
Po kilku minutach ruchu temperatura ciała rośnie i zaczynasz się pocić.
Mokra koszulka czy warstwa termiczna nie stanowi większego problemu, dopóki cały czas intensywnie maszerujesz. Problem pojawia się podczas postoju, przy zmianie pogody albo kiedy temperatura zaczyna spadać.
Dlatego lepiej przez pierwsze kilka minut czuć lekki chłód niż po pół godzinie maszerować spoconym.
W praktyce ubieraj się warstwowo i traktuj ubranie jako system, którym możesz zarządzać podczas marszu. Zdejmujesz warstwę, kiedy robi się za ciepło. Zakładasz ją ponownie podczas postoju.
Nie ma medalu za ugotowanie się w polarze.
3. Przebierz się po dojściu do obozu
Jeżeli robisz dłuższy trekking albo nocujesz po drodze, jedna z najlepszych rzeczy, jakie możesz zrobić, to przebrać się po zakończeniu marszu.
Sucha koszulka i suche skarpety robią ogromną różnicę.
Nie siedź wieczorem w ubraniach, które przez cały dzień nasiąkały potem. Szczególnie jeśli temperatura spada po zachodzie słońca.
Dobrym rozwiązaniem jest posiadanie jednej warstwy przeznaczonej wyłącznie na postoje i wieczór. Jeżeli masz puchówkę albo inną ciepłą kurtkę, nie zakładaj jej bez potrzeby w trakcie marszu.
Jej zadaniem jest być suchą i ciepłą wtedy, kiedy naprawdę jej potrzebujesz.
To drobna rzecz, ale przy nocowaniu w terenie potrafi zdecydować o tym, czy wieczór będzie komfortowy, czy będziesz siedział i trząsł dupą z zimna.
4. Miej folię NRC
Folia NRC waży praktycznie nic, kosztuje grosze i może okazać się bardzo przydatna w sytuacji awaryjnej.
Nie jest magicznym sprzętem survivalowym i nie zastąpi odpowiedniego ubrania, schronienia czy zdrowego rozsądku.
Może jednak ograniczyć utratę ciepła, a jej błyszcząca powierzchnia może zwiększyć twoją widoczność.
Jeżeli coś pójdzie nie tak i zamiast wrócić przed zmrokiem będziesz musiał spędzić kilka dodatkowych godzin albo noc w terenie, nagle zaczynasz doceniać rzeczy, które wcześniej wydawały się kompletnie zbędne.
Folia NRC jest właśnie takim sprzętem.
Przez 99 procent wyjść będzie leżeć na dnie plecaka.
Ten jeden procent może być bardzo ważny.
5. Nie ignoruj hot spotów
Teraz coś, co każdy, kto chodzi dużo, powinien traktować poważnie: stopy.
Jeżeli czujesz pieczenie albo tarcie w jednym miejscu, zatrzymaj się.
Nie za godzinę. Teraz.
Zdejmij but i sprawdź, co się dzieje. Zobacz skarpetę, stopę i wnętrze buta. Przyczyną może być piasek, fałda materiału, wilgoć, przesunięta skarpeta albo po prostu miejsce, które zaczyna być przeciążone.
Hot spot, którym zajmiesz się od razu, może skończyć się niczym.
Hot spot ignorowany przez kolejne kilka kilometrów może zamienić się w pęcherz, który skutecznie zjebie ci resztę dnia.
Warto mieć przy sobie kilka plastrów przeznaczonych na otarcia albo kawałek taśmy, który można wykorzystać do zabezpieczenia problematycznego miejsca.
Zasada jest prosta: mały problem rozwiązujesz wtedy, kiedy jest mały.
6. Zawsze miej trochę zapasowego jedzenia
Nie chodzi o to, żeby na trzygodzinny spacer po lesie pakować racje żywnościowe na tydzień.
Jedna dodatkowa porcja jedzenia to jednak bardzo tani sposób na zwiększenie marginesu bezpieczeństwa.
Możesz się zgubić. Możesz iść wolniej, niż zakładałeś. Możesz zrobić dodatkowe kilka kilometrów. Możesz też po prostu zostać w terenie dłużej z powodu kontuzji albo problemu technicznego.
Dodatkowe jedzenie nie musi być skomplikowane. Baton, żel, orzechy, kanapka czy coś innego, co dobrze znosisz i co możesz szybko zjeść.
Jeżeli nic się nie wydarzy, zjesz to później.
Jeżeli wydarzy się coś nieprzewidzianego, będziesz bardzo zadowolony, że to miałeś.
7. Sprawdź pogodę
To banalne, ale nadal mnóstwo ludzi wychodzi na szlak, sprawdzając wyłącznie temperaturę.
Temperatura to tylko jeden element układanki.
Przed wyjściem sprawdź opady, wiatr, zachmurzenie i możliwość wystąpienia burz. Zobacz też, jak warunki mają zmieniać się podczas całej trasy, a nie tylko w momencie, kiedy wychodzisz z samochodu.
Ta sama prognoza może oznaczać zupełnie różne warunki w zależności od terenu.
W lesie deszcz może być przede wszystkim irytujący. Na otwartym terenie, grani czy wysokiej przełęczy silny wiatr, deszcz albo burza mogą całkowicie zmienić charakter wycieczki.
Pogoda jest częścią trasy.
Nie dodatkiem do niej.
8. Naucz się zawracać
Jedną z najważniejszych umiejętności w outdoorze nie jest chodzenie.
Jest nią podejmowanie decyzji o tym, kiedy przestać iść.
Naucz się zawracać.
Możesz trafić na znacznie trudniejszy teren, niż zakładałeś. Możesz mieć kontuzję. Pogoda może się pogorszyć. Możesz zorientować się, że masz za mało czasu albo zapasu wody.
Najgorszym powodem, żeby iść dalej, jest:
„Przeszedłem już tyle, że szkoda zawracać.”
To klasyczna pułapka kosztów utopionych. To, że przeszedłeś już 15 kilometrów, nie oznacza, że kolejne 15 jest dobrym pomysłem.
Jeżeli warunki mówią ci, że dalsza droga jest złym pomysłem, zawrócenie nie jest porażką.
Jest dobrą decyzją.
9. Powiedz komuś, dokąd idziesz
Jeżeli robisz hiking solo, zostaw komuś informację, gdzie idziesz.
Nie musi to być plan operacji wojskowej.
W większości przypadków wystarczy wiadomość:
„Jadę tutaj, robię tę trasę, powinienem wrócić około siedemnastej.”
Szczególnie ważne jest to przy mniej uczęszczanych szlakach, samotnych wyjściach i trasach, na których przez długi czas możesz nie spotkać żadnych ludzi.
Możesz też udostępnić komuś planowaną trasę albo lokalizację telefonu, jeśli masz taką możliwość.
Nie chodzi o paranoję.
Chodzi o to, żeby w przypadku problemu ktoś wiedział, gdzie mniej więcej zacząć cię szukać.
10. Załóż, że możesz nie wrócić o planowanej godzinie
I ostatnia rzecz jest właściwie podsumowaniem całej listy.
Jeżeli zakładasz, że wrócisz o siedemnastej, zastanów się, co się stanie, jeżeli wrócisz o dwudziestej.
A co, jeśli o dwudziestej drugiej?
To nie oznacza, że masz nosić ze sobą połowę sklepu turystycznego na każdą wycieczkę.
Warto jednak mieć podstawowe wyposażenie awaryjne:
- źródło światła,
- naładowany telefon,
- powerbank,
- coś ciepłego,
- folię NRC,
- podstawową apteczkę,
- trochę dodatkowego jedzenia,
- odpowiednią ilość wody.
Latarka jest szczególnie dobrym przykładem sprzętu, który wydaje się zbędny o trzynastej, kiedy świeci słońce.
O dwudziestej trzydzieści, kiedy zostało ci kilka kilometrów do samochodu, może nagle stać się najważniejszą rzeczą w plecaku.
Nie przygotowujesz się dlatego, że spodziewasz się katastrofy.
Przygotowujesz się dlatego, że planowanie polega na tym, żeby mieć plan również wtedy, kiedy pierwszy plan się zesrał.
Najważniejsza zasada na szlaku
Nie przygotowuj się na to, że wszystko pójdzie źle.
Przygotuj się na to, że coś pójdzie inaczej.
Większość problemów na szlaku nie zaczyna się od spektakularnej katastrofy. Zaczynają się od małych rzeczy.
Obcierająca skarpeta.
Za mało jedzenia.
Brak dodatkowej warstwy.
Pogoda, której nikt nie sprawdził.
Trasa, która zajęła dwie godziny dłużej.
Zmęczenie, które ktoś zignorował.
Każdy z tych problemów osobno może być banalny. Problem pojawia się wtedy, kiedy kilka z nich zaczyna się nakładać.
Dlatego dobre przygotowanie nie polega na tym, żeby nosić ze sobą cały sklep Decathlonu.
Polega na stworzeniu sobie odpowiedniego marginesu bezpieczeństwa.
Bo na szlaku najczęściej nie wygrywa ten, kto ma najdroższy sprzęt.
Wygrywa ten, kto odpowiednio wcześnie zauważy, że coś zaczyna iść nie tak.
